niedziela, 27 września 2009

Potwory maja serca !! :)...wkoncu

środa, 16 września 2009

...Bo nocą oczy są piękniejsze !! :)

wtorek, 15 września 2009

Nie dokonczone kontynuacje....

ON
- Nie mów więcej tylko całuj.
Pocałował.
Po czym głowny bochater delikatnie pochylajac sie nad jej twarza wdychajac kazda swa komurka jej cieplo jej zapach i jej smak pocałowal ja jakby dopiero teraz narodzil sie pierwszy raz i gdyby pocalunek byl jedyna aorta prowadzaca krew do jego serca po odłaczeniu ktorej ponownie zamienil by sie nicosc, podczas gdy swymi wszystkimi synapsami skupial sie na tym by od wnetrza jej ust napisac swym jezykiem jak bardzo wiele dla niego znaczy po woli delikatie powoli jakby byl limit predkosci zaczal delikatnie przesuwac swe dlonie w okolice jej brzucha schodzac po woli jakby wchodzil nie znane mu swiat choc tak dobrze znal podobne swiat w dul zatrzymujac sie na jej biodrach delikatnie przesuwajac swe rece z jej ud do posladków i spowrotem jakby to byla jedyna czynosc jaka by potrafil robic po czym silnym i zdecydowanym ruchem nie przerywajac wciaz namietnego pocalunku posunal swymi delikatnymi choc meskimi dlonmi po jej tali w góre natrafiajac na idealne piersi ktoryhc juz od tka dawna pragnol dotykac lecz nie smial rozpinac jej kurtki w obawie ze swiat zobaczy piekno ktore wydawalo mu sie w tej chwili ze tylko dla niego istnieje. głowna bochaterka przerywajac nachwile przepływ synaps szepneła najciszej jak otrafila nie wiedizala dlacze czy ze zmeczenia ciagle calowania czy z opczucia mistyzmu tejze chwili szepnel by kochal sie z nia u niej u niego w metrze na chodniku byly by kochal sie z nia bo oboje tak dlugo na to czekali. po czym jak zakochani nastolatkowie trzymajac ise a rece weszli do metra patrzac na siebie jakby swiat był tylko w tyhc ochach drugiej osoby,dotarli do jej mieszkania spowitego w mistycznym polmroku czekajacym tylko na milosc dwuch jednostek stajacych sie choc na chwile jedna osoba.weszli jak w prawienie w jakas starozytna magie calujac ise namietnie mechanicznie niekiedy traktujac ise jak nieznajomych piperzacych sie w klubowych kiblach by w ulamku sekund znów stawac sie kochankiami czekajacymi na siebie tak iwele lat... w przedpokoju nie wiedzac kiedy i jak głowna bochaterka byla juz w samej bieliznie w glowie miala poczucie ze jest gorsza mniej wprawiona bo wciaz miala problem z odpieciem paska swego ukochanegolecz do łozka oboje byli juz nadzy.....

ONA
Tony (bo tak miał na imię bohater) nie czekając na zgodę partnerki, zauważywszy kątem oka ścianę sąsiadującego z kochankami domu, napierając z całą siłą na ciało Andi przytknął ją do zimnej ściany. Dziewczyna pod wpływem bólu wywołanego przez opór kochanka i ściany otworzyła szeroko oczy, lecz nie zważając na nic szybko je przymknęła, lekko się rumieniąc. Było ciemno, więc Tony nie zauważył czerwieniącej się twarzy. Nie wiedząc kiedy, Andi poczuła jego silny dotyk na rozporku swoich spodni, po których kilka sekund później nie było już śladu. Już po chwili partner ściskał mocno jej pośladki, podtrzymując jednocześnie przed upadkiem. Dziewczyna nie zdążyła nawet zauważyć kiedy powycierane spodnie Tony'ego opierały się na jego kostkach. Andi kurczowo trzymała swoje uda obejmując nimi talię kochanka. Wkrótce kochali się jak szaleni oparci jedynie o ścianę domu, z którego okna wyglądała starsza pani...